Performans: nieujarzmiona przestrzeń | Otwieramy (się na) sztukę
7 lutego 2026
-
68 zdjęć
Performans – pojęcie wymykające się jednoznacznej definicji. W ramach cyklu „Otwieramy (się na) sztukę” 7 lutego 2026 w BWA SOKÓŁ poświęciliśmy cały dzień na zanurzenie się w tej dziedzinie twórczości. Odbyły się warsztaty praktyczne z performerem i aktorem Artim Grabowskim, wykład, który wygłosił krytyk i recenzent teatralny Łukasz Drewniak, a na koniec finał - pokazy perfrormans w wykonaniu Artiego Grabowskiego, studentów Pracowni Performans ASP Kraków oraz Moniki Wachowicz.
Performans – określenie bez konkretnej definicji. Niełatwo precyzyjnie opisać, co kryje się pod tym hasłem - używamy go zarówno do występów estradowych, scenicznych, czy sportowych. Wszystko może być performansem - występem skupiającym w sobie jak w soczewce maksimum potencjału danej chwili, miejsca, a przede wszystkim ekspresji i intencji osoby, która tę materię i energię formułuje w jeden ciąg komplementarnego zdarzenia. Można zaryzykować tezę, że początki performansu nie sytuują się w drugiej połowie XX wieku, a performans istniał równolegle z człowiekiem od zawsze. Jest bowiem nierozerwalnie związany z rytuałem, symbolem, aktem twórczym. Z działaniem, które ma wykreować lub obnażyć sytuację, zaklinać rzeczywistość, inicjować przeżycie, a nawet przemianę. Obecnie sztuka performansu to pole nieskrępowanej wolności kreacyjnej, w którym artysta rezygnuje z wytwórstwa dzieła – rozumianego tradycyjnie jako statyczny artefakt (choć nie jest to wykluczone - artefakt może pozostać jako świadectwo, ślad działania), a wykorzystuje (najczęściej) własne ciało, przestrzeń, upływ czasu, i mniej lub bardziej rozbudowany arsenał scenograficzny. Performans może kojarzyć się z teatrem, jednak artysta nie jest aktorem wcielającym się w postać, a sobą samym, nie gra - jest i przeżywa naprawdę. Choć rozróżnienia te, zwłaszcza we współczesnych obliczach teatru i sztukach wizualnych, są negocjowalne i migrujące. Problematyki tej dotykał w swoim wykładzie Łukasz Drewniak - wymieniając przykłady przedstawień scenicznych, które angażowały ciała aktorów w sposób skrajny, ingerując w ich intymność, zdecydowanie nie mieszcząc się w zakresie „udawania”, „grania”. Współczesna scena coraz śmielej eksploruje możliwość transgresji i przekraczania granic, brutalnie rozrywa konstrukty symboliczne, ideowe, wdziera się w nietykalne sfery sacrum i konfrontuje odbiorcę ze zjawiskami iście wytrącającymi z komfortu. Przestrzeń sceny bywa polem radykalnego eksperymentu, w którym oswojona rzeczywistość zostaje poddawana wypaczeniu, obnażeniu, krytyce, wskutek czego gatunek ugruntował się w zbiorowym postrzeganiu jako obrazoburczy i szokujący. Jednak tak naprawdę jest to przestrzeń działania operująca różnymi językami komunikacji z odbiorcą - od negocjowania granic tabu po zaproszenie do kontemplacji czy doświadczenia estetyczne, a poprzez chętne przenikanie w najbardziej intymne sfery życia, demokratycznie zrównująca wszystkich wobec pytań fundamentalnych.
7 lutego 2026 roku Galeria BWA SOKÓŁ stała się przestrzenią, w której wybrzmiały różne języki performansu. Publiczność miała okazję doświadczyć pokazów mistrzowskich - premierowego performansu Artiego Grabowskiego Szpryngle oraz występu już dojrzałego, który konsekwentnie podbija sceny festiwali i galerii, nagrodzony pierwszą nagrodą - The Scotsman’s Fringe First oraz nominowany do The Brighton Fringe Excellence Award na Edinburgh Fringe Festival 2024 – performans Granica / The Border Moniki Wachowicz, powstały we współpracy z Jarosławem Fretem.
Arti Grabowski po raz kolejny podważył sens stabilnych podziałów gatunkowych. Jego performanse operują udramatyzowaniem i teatralnością, ale równocześnie rozbrajają je komizmem i autoironią. W Szprynglach balans pomiędzy formą a treścią zostaje precyzyjnie wyważony: technologiczna pomysłowość, dialog z popkulturą i komediowa energia nie służą wyłącznie rozrywce, lecz stają się narzędziem demontażu utartych schematów myślenia i postrzegania. Grabowski przywołuje to, co wyparte i niewidzialne, uruchamiając logikę „widma”: tego, co nieobecne, lecz wciąż działające. Performans Grabowskiego z dystansem i swawolą polemizuje ze współczesnym nurtem-dyktatem niezmąconej teraźniejszości przeciwstawiając mu hauntologiczne koncepty i uzmysławiając, iż to, co teoretycznie nie istnieje, działa i ma bezustanny wpływ na rzeczywistość.
Granica Moniki Wachowicz rozpoczyna się podniośle i odczucie to zostaje z widzami do końca, ale nie tyle ze względu na wykreowaną przestrzeń nawiązującą do rytuałów religijnych i aktów ofiarowania, ale zwłaszcza przez uderzający, poruszający, niepozostawiający obojętnym sposób dotknięcia tematów granicznych - wojny, śmierci, niejednoznacznej cielesności. Artystka, rozpoczynając występ w czerwonej eleganckiej sukni, kreuje uroczysty i odświętny nastrój, stopniowo wprowadzając nowe konteksty sceny - pozbawioną sentymentu, surową codzienność na froncie wojennym, gdzie z a b i j a n i e staje się naturalną czynnością, warunkowaną walką o przetrwanie. Wprowadzając postać Antoniny Romanovej, artystka konfrontuje widza z rzeczywistością wojny - pozbawioną metafor, surową i brutalną. Performans Moniki Wachowicz to hołd dla siły kobiet, radykalnego życia bez uników, konfrontacja z realnością przemocy i pytanie o sprawczość sztuki jako praktyki nie tylko symbolicznego oporu.
Wieczór uzupełnił występ studencki, który przybrał formę wspólnego, nielinearnego eseju scenicznego. W skrojonym specjalnie na potrzeby występu w BWA SOKÓŁ performansie Koncert na cztery stoliki, dziesięć nóg i trzy butelki wina wystąpili: Franciszek Geissler, Anna Yena, Martyna Tamborska, Michał Kowalczys i Kyrillos Aleksandrov. Oniryczna narracja balansowała między doświadczeniem izolacji a potrzebą widzialności i relacji. Performerom udało się wykreować klimat dziwności i niesamowitości, napięcie w rozdarciu miedzy skazaniem na samotność i odrzucenie a potrzebą miłości i troski. Kompozycja zdawała się rejestrować doświadczenie funkcjonowania w świecie obojętnym, a momentami wrogim, w którym relacja staje się jednocześnie zagrożeniem i koniecznością. Poczucie zawieszenia i marazmu, a pomiędzy nimi egzystencjalne „konwulsje” i poszukiwanie bliskości i kontaktu, próba odnalezienia sensu we wrogim, apatycznym świecie – właśnie to wybrzmiało z występu młodych artystów.
Alicja Gołyźniak