Orkiestra Filharmonii Chmielnickiej | Lubomirski FESTIVAL
31 sierpnia 2025
-
45 zdjęć
Finałowy koncert Lubomirski Festival w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ, który odbył się w niedzielę, 31 sierpnia, okazał się wydarzeniem o wyjątkowej randze artystycznej. Orkiestra Filharmonii Chmielnickiej pod dyrekcją Tarasa Martinika zaprezentowała program wymagający i ambitny, a zarazem niezwykle atrakcyjny, udowadniając, że nawet rzadko wykonywane dzieła mogą przyciągnąć uwagę i wywołać prawdziwy zachwyt publiczności
Program wieczoru składał się z trzech rapsodii – „Rapsodii polskiej” Grzegorza Fitelberga, „Rapsodii litewskiej” Mieczysława Karłowicza oraz „Ukraińskiej karpackiej rapsodii” Levka Koloduba. Był to wybór odważny i nieoczywisty. Utwory te, mimo swej wartości artystycznej, nieczęsto pojawiają się w repertuarze koncertowym. Właśnie ta rzadkość nadała koncertowi szczególny charakter: publiczność miała okazję zetknąć się z muzyką piękną, bogatą w koloryt narodowy i emocjonalną intensywność, a jednocześnie dla wielu – odkrywczą.Orkiestra zaprezentowała się znakomicie. Sekcje instrumentów smyczkowych brzmiały spójnie i szlachetnie, blacha imponowała precyzją i nośnością, a instrumenty dęte drewniane wyróżniały się klarownością i subtelnością frazy. Całość cechowała świetna równowaga brzmieniowa i wyważona dynamika. Interpretacje były pełne energii, imponowały kontrolą formy i precyzją detalu.
Dużą rolę odegrał dyrygent. Taras Martinik prowadził orkiestrę z pewnością i swobodą, dbając zarówno o przejrzystość struktury, jak i o intensywność ekspresji. Potrafił utrzymać właściwe proporcje między monumentalnymi kulminacjami a momentami refleksyjnej liryki. Jego interpretacja miała logikę i konsekwencję, a zarazem zachowywała świeżość, dzięki czemu koncert nie tylko imponował, ale i poruszał.
Reakcja publiczności była jednoznaczna – długie owacje na stojąco i bis, który stał się naturalnym zwieńczeniem wieczoru. Słuchacze opuszczali salę wyraźnie poruszeni, co najlepiej świadczy o sile oddziaływania tej muzyki w mistrzowskim wykonaniu.
Drugi, a zarazem ostatni koncert festiwalu okazał się prawdziwym finałem godnym tej nazwy: ambitny program, znakomite wykonanie i niezapomniana atmosfera stworzyły wydarzenie, które na długo pozostanie w pamięci.
Agata Życzyńska