Ania Dąbrowska – „Subtelnie”
15 marca 2026
-
16 zdjęć
Inauguracja tegorocznej edycji Wiosennego Festiwalu Artystów Piosenki PAMIĘTAJCIE O OGRODACH należała do Ani Dąbrowskiej – artystki, która od lat konsekwentnie buduje swój idiom na styku klasycznej piosenki, soulu i subtelnej nostalgii. Jej występ w niedzielę 15 marca 2026 roku w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ okazał się nie tylko dopracowanym i eleganckim otwarciem wydarzenia, lecz także dojrzałym, świadomie skonstruowanym koncertem, w którym repertuar dobrze znany publiczności zyskał nową jakość brzmieniową.
Program wieczoru obejmował przekrój twórczości wokalistki – od utworów takich jak „Czekam” i „W głowie”, przez „W spodniach czy sukience” i „Zmieniaj mnie gdy zechcesz”, aż po bardziej emocjonalne piosenki, jak „Trudno mi się przyznać” czy „Nie mogę Cię zapomnieć”. Szczególną uwagę zwracały odświeżone aranżacje największych przebojów. Zmiany nie były radykalne – raczej dyskretne, oparte na większej przestrzeni, nowym instrumentarium, subtelniejszych fakturach. To wystarczyło, by dobrze znany materiał zabrzmiał świeżo, a jednocześnie nie stracił swojego charakteru.Największym atutem pozostał głos – prowadzony z dużą swobodą i charakterystyczną dla niej powściągliwością, bez nadmiaru ekspresji. Dąbrowska nie forsuje interpretacji, nie szuka efektownych skrótów – zamiast tego buduje napięcie spokojnie, z dbałością o frazę i znaczenie tekstu. Szczególnie dobrze było to słychać w bardziej lirycznych momentach, jak „Trudno mi się przyznać”.
Duża w tym zasługa zespołu – znakomitego, uważnego i świetnie odnajdującego się w tej estetyce. Muzycy grali znakomicie, zostawiając przestrzeń zarówno wokalistce, jak i samym utworom. Chórki natomiast – były czymś więcej niż dodatkiem, raczej pełnoprawnym elementem brzmienia.
Interesującym momentem koncertu była interpretacja „You Are the One” z musicalu Grease – wykonana z wyczuciem stylistyki, a jednocześnie wkomponowana w estetykę całego występu, nie sprawiała wrażenia obcego elementu repertuarowego.
Publiczność nie pozostała bierna. Wypełniona po brzegi sala szybko weszła w dialog z artystką – refreny wielu utworów były śpiewane wspólnie, co stworzyło atmosferę zgodności między sceną a widownią. Owacje na stojąco na zakończenie były tego naturalnym zwieńczeniem.
Bisy – „Z tobą nie umiem wygrać” i „Charlie, Charlie” – dopełniły program i przyniosły jeszcze bliższy kontakt z publicznością, na który pozwoliła sobie artystka. Widownia ponownie włączyła się w śpiew, domykając koncert w duchu wspólnego przeżywania emocji.
Koncert Ani Dąbrowskiej był autentyczny w swojej emocjonalnej narracji – i może właśnie dlatego wypadł tak przekonująco. To był wieczór oparty na konsekwencji, dobrym smaku i umiejętności pracy z własnym repertuarem. Czasem tyle w zupełności wystarczy.
Agata Życzyńska