Otwieramy (się na) sztukę / Koncert audiowizualny
BWA SOKÓŁ to przestrzeń, która ostatnimi czasy sprawdza się nie tylko jako pomieszczenie ekspozycyjne, ale też jako pole eksperymentu i zaskoczenia. To miejsce zdarzeń, w którym artyści dzielą się tym, co najcenniejsze: odwagą kształtowania przeżycia estetycznego, opartą na jakości i latach praktyk. Otwieramy (się na) sztukę coraz śmielej – sztuka to pole płynności i nieustannej gry z formą – rozumianą totalnie. Ośmiu muzyków, jeszcze więcej instrumentów, projekcje na ścianach i suficie charakterystycznie pozałamywanej architektury galerii BWA SOKÓŁ i drabina ustawiona w centrum sceny jako surowa instalacja? Proszę bardzo! Oto Marek Pospieszalski Octet i Michał Szota grają na żywo dla sądeckiej publiczności.
Oktet Marka Pospieszalskiego zaprezentował materiał z wybitnego albumu NOW! (Instant Classic, 2024) - gęsty, pulsujący jazz, łączący w sobie elementy precyzyjnej rytmicznej kompozycji z zapętlonymi frazami, a z drugiej strony bezkompromisowej improwizacji. To muzyka otwarta, wizjonerska, dająca nieskończone pole interpretacji – od transowych repetycji po kameralne skupienie. Każdy głos składa się na spójną strukturę, nie tracąc swojej indywidualności. Na szczególny podziw zasługuje sceniczna współpraca ośmiu muzyków. Na fundamencie kompozycji Marka Pospieszalskiego każdy z nich nadbudowuje własne piętra improwizacji, tworząc dynamiczną, wielowymiarową całość. W Nowym Sączu oktet zagrał w składzie: Marek Pospieszalski (saksofony, magnetofon szpulowy), Piotr Chęcki (saksofony), Artur Majewski (trąbka), Tomasz Sroczyński (altówka), Szymon Mika (gitary), Malina Midera (fortepian), Max Mucha (kontrabas) oraz Qba Janicki (perkusja i soundboard).
Album nie przynosi łatwego ukojenia - raczej kieruje uwagę ku napięciu, wielowarstwowym niuansom i znaczeniom, które wybrzmiewają długo po ostatnim dźwięku. Już same tytuły utworów (Anthropocene, Never Again, Again And Again) sygnalizują ciężar inspiracji i nieoczywiste punkty odniesienia. Ostateczny sens pozostaje jednak w gestii słuchacza, który sam definiuje ich wydźwięk.
Równorzędnym partnerem zespołu był Michał Szota, który „grał” obrazem. Generowane na żywo wizualizacje nie stanowiły jedynie ilustracji dźwięku. Artysta-programista, wykorzystując dedykowane oprogramowanie i bezpośrednią interakcję z tym, co działo się w przestrzeni (teraz!), transmitował live na ściany i sufit przetworzoną rejestrację video - przełożoną na zdigitalizowany język glitchu i pikselizacji. Powstawały obrazy przywołujące cyfrową dystopię, symulakra i estetykę świata pośrednio modelowanego przez AI.
Warto wspomnieć o nietypowym zagospodarowaniu sceny, którą zarazem porządkowała i destabilizowała industrialna konstrukcja z drabiny i projektorów. Ten techniczny, niemal „garażowy” gest udowadniał, że galeria sztuki jest miejscem na spontaniczność i ryzyko. Każdy element, przedmiot, sytuacja, relacja zyskują tu nowe znaczenie w zmiennym kontekście. Tym razem była to naturalność, twórcza swoboda i po prostu dobra energia, z którą publiczność żywo rezonowała.
Alicja Gołyźniak