Logo - SOKÓŁ Małopolskie Centrum Kultury, Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego

Korowód festiwalowy i koncert inauguracyjny | ŚWIĘTO DZIECI GÓR 2026

19 lipca 2026 - 236 zdjęć
Wolność to święte słowo. Jedno z najpiękniejszych. To właśnie to słowo zajaśniało niedzielnym popołudniem nad iskrzącym się wszelkimi barwami, roześmianym, roztańczonym, rozśpiewanym korowodem ŚWIĘTA DZIECI GÓR. Potem na horyzoncie pojawili się dwaj bojownicy o tę wolność w niełatwej polskiej historii. Jeden walczył o nią słowem, drugi szablą stając na czele zjednoczonych Polaków pochodzących z różnych stanów. Nad tą drogą ku sercu miasta przyjęli również na chwil kilka patronat ci tworzący najświetniejszy czas historii naszego kraju: wielka dynastia i związany z nią nauczyciel.
Kalambur? Rozwiążmy go!

Korowód trzydziestego trzeciego ŚWIĘTA DZIECI GÓR ruszył ze Starej Sandecji (rok temu tutaj był jego cel) Aleją Wolności, by na jej końcu (albo początku, zależy jak spojrzymy) skręcić w ulicę Mickiewicza, wielkiego wieszcza czasu zaborów. Potem skręt w lewo. Tej ulicy patronuje Jan Długosz, nauczyciel dzieci Kazimierza Jagiellończyka. Również przy tej ulicy dumnie rozpościera skrzydła Sokół, Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ. Przy jego przecudnej urody siedzibie uczestnicy Festiwalu skręcili w lewo, w ulicę Kościuszki, przywódcy insurekcji, w której nie brakowało chłopów dzielnie stających do walki ramię w ramię ze szlachtą. Ostatni odcinek przed wejściem na Rynek korowód przeszedł ulicą Jagiellońską.

Widziałem już 21 koncertów inauguracyjnych. Większość odbyła się tutaj, na rynku pod Ratuszem. Były bardzo podobne. Zawsze parę słów od wyjątkowych gości, przekazanie kluczy do Nowego Sącza, muzyka tych kluczy. W końcu wszystkie zespoły prezentują kilkuminutowy fragment swojego występu głównego. Kiedyś były jeszcze sztuczne ognie.

Tej trzydziestej trzeciej niedzieli było podobnie. Patryk Rutkowski i Hanka Rybka powitali widzów i wchodzące na płytę rynku zespoły. Na scenę weszli przedstawiciele każdego wraz z tablicą i flagą narodową. Pan Andrzej Zarych, dyrektor MCK SOKÓŁ i dyrektor główny Festiwalu, uroczyście otworzył 33. ŚWIĘTO DZIECI GÓR. Krótkie przemowy ważnych osób: Jadwigi Wójtowicz – Wiceprzewodniczącej Sejmiku Województwa Małopolskiego, Magdaleny Trzaski – Kierownika Działu Programowego Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi oraz Michała Nowaka – Członka Zarządu Powiatu Nowosądeckiego. Następnie te osoby, wraz z Dorotą Majerczyk – przewodniczącą Rady Artystycznej ŚWIĘTA oraz księdzem Stanisławem Kowalikiem – kapelanem Festiwalu, wręczyły klucze do Nowego Sącza przedstawicielom zespołów. Dzieci symbolicznym uderzeniem klucza o klucz zapoczątkowały oficjalnie swoje kamractwo i przejęły władzę nad Miastem na najbliższe sześć dni.

Na scenie pojawił się dorosły zespół PIĄTKOWIOKI, bo taka też jest tradycja Festiwalu, a po nim wystąpił – co też jest już tradycją, choć znacznie młodszą – Zespół Regionalny im. Bartusia Obrochty BARTUSIE. A wystąpił, co jest właśnie tą tradycją, jako uczestnik zaprzyjaźnionego ze ŚWIĘTEM Międzynarodowego Festiwalu Folkloru Ziem Górskich.

Potem kolejno na scenie pojawiały się: poniedziałek, wtorek, środa… czyli zespoły, które w te dni będziemy mogli oglądać w hali MOSIRu nad Kamienicą.

Czyli – powiecie – Kamilu, wszystko jako drzewiej bywało! No nie do końca. Ten koncert zapamiętam, bo był pierwszym, który w znacznej swej części odbył się w deszczu. I można na to „pojrzeć w dwójnasób” jak mówi w znakomitym skeczu nieodżałowana Joanna Kołaczkowska: faktycznie padało, było mokro, sporo widzów zrezygnowało, przetrwali najwytrwalsi. Z drugiej strony „tylko” padało. Wokół Sącza szły burze z piorunami, gradobicia, ściany deszczu.

Na koniec prowadzący zdradzili nam, jakie wartości będą przyświecać kolejnym koncertom wieczornym przy Nadbrzeżnej. Patryk i Hanka nie mówili, że to tajemnica, więc przekazuję: w poniedziałek motywem przewodnim będzie „mama”, we wtorek… tak zgadliście – „tata”. Potem „dom”, „miłość”, a na koniec, w piątek to, czego światu tak bardzo brakuje, a co ma być budowane przez dziecięcą przyjaźń na ŚWIĘCIE DZIECI GÓR, czyli „pokój”. No i zaczęliśmy się uczyć nowej festiwalowej piosenki dedykowanej na ten rok. Jej słowa też mogę zdradzić:

Dobre nocy moi mili,
bo juz przysed na nos cas
i do chałupy trza nom gonić,
bo mamusia ceko nos.

Śpijmy dobrze cało nocko,
niek nos strzegom tyz janioły,
bo sie jutro znów widzomy
i na ciebie tu cekomy! 

Dobrej nocy, dobranoc

I ja też mówię, jeśli czytacie te słowa wieczorem: „dobranoc”, jeśli o innej porze dnia… cóż… noc w końcu nadejdzie… Tak jak nadeszła po trzydziestym trzecim koncercie inauguracyjnym ŚWIĘTA DZIECI GÓR.

Kamil Cyganik