Skarby z Paszyna - dziedzictwo księdza Edwarda Nitki

11 października - 3 listopada 2019

Galeria SOKÓŁ

Bilety: Wstęp wolny
Wystawa sztuki ludowej, ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, prezentuje wykonane przez paszyńskich twórców rzeźby z drewna i kamienia oraz obrazy malowane na szkle. Wybrane dzieła to swoista podróż, która rozpoczyna się w świecie boskim – sacrum, a potem ścieżka wiedzie do dobrze nam znanego świata ziemskiego – profanum. Taki układ podyktowany jest też chronologią, gdyż sztuka ludowa początkowo miała wyłącznie charakter religijny. Dlatego zdecydowanie większa liczba prac ukazuje postacie świętych czy sceny z życia Chrystusa i Marii. Pomiędzy nimi odnaleźć jednak można dzieła przedstawiające życie codzienne mieszkańców wsi, czy sceny odwołujące się do wydarzeń historycznych.

Ośrodek sztuki ludowej w Paszynie – dziedzictwo ks. Edwarda Nitki

Paszyn, to wieś położona kilka kilometrów na wschód od Nowego Sącza, przy drodze w kierunku Grybowa i Gorlic. W latach 70. i 80. XX wieku dała się poznać jako jeden z najważniejszych w Polsce ośrodków sztuki ludowej.
 
W dawnych latach, Paszyn uchodził za jedną biedniejszych wsi w regionie. Życie społeczne wsi określała tradycyjna ludowa religijność mieszkańców, na jej terenie zachowało sie kilkadziesiąt kapliczek i figur przydrożnych z postaciami świętych. Były one wzorami pobudzającymi plastyczną wyobraźnię miejscowych artystów.

Powstanie ośrodka sztuki ludowej związane jest ściśle z pobytem i pracą w Paszynie ks. Edwarda Nitki /1919-1981/, pełniącego przez kilkadziesiąt lat /od 1957 r./, funkcję proboszcza miejscowej parafii. Ks. Nitka, który sam pochodził ze środowiska wiejskiego, znał dobrze trudne realia życia i pracy na wsi, miał bliski kontakt z wiernymi nie tylko na płaszczyźnie religijnej. Otaczał swoich parafian prawdziwie ojcowską opieką, zwłaszcza tych biednych, nie posiadających wykształcenia ani stałego zarobku ludzi, a takich w tamtych latach w Paszynie nie brakowało. Ufali mu, a dodatkowo szła za nim legenda służby kapelana Armii Krajowej z czasów II wojny światowej, cieszył się ogromnym autorytetem w całym regionie.
 
Początek zjawiska określonego później w literaturze i w mediach mianem „paszyńskiego fenomenu” przypada na przełom lat 60./70. XX w. Wtedy to głuchoniemy Wojciech Oleksy /1903-1985/, chcąc odwdzięczyć się księdzu za okazaną dobroć, przynosił na plebanię rzeźby, które „strugał” kozikiem przy pasieniu krów. Wielu z nich ksiądz nawet nie zobaczył, gdyż gospodyni z plebanii często od razu wrzucała je do pieca, uznając „struganie” świętych postaci przez Wojtka za „obrazę boską”. Ksiądz Nitka, potraktował jednak rzeźbione figurki Oleksego poważnie, jako wyznanie wiary biednego, niepełnosprawnego człowieka. Umieścił je w kościele przy ołtarzu, ofiarował biskupowi przy okazji jego wizyty w Paszynie. Chciał w ten sposób wyróżnić i dowartościować „Wojtka” wobec społeczności wiejskiej, dla której przez całe życie był on tylko pasterzem bydła. Wielu mężczyzn ze wsi, odnoszących się dotąd z niedowierzaniem do twórczości Oleksego, zachęconych tym przykładem, zaczęło próbować rzeźbić, co było tym łatwiejsze że, z obróbką drewna większość z nich miało do czynienia od młodości, np. przy pracy w lesie lub przy wykonywaniu prac stolarskich.
 
Pierwsze ambicje twórcze paszyniaków, były umiejętnie inspirowane przez księdza Nitkę. Zaprosił on młodego sądeckiego plastyka Franciszka Palkę, który na spotkaniach odbywających się na plebanii uczył chłopców podstaw posługiwania się dłutem, a kilka lat później przeprowadził także kurs malowania na szkle, „aby dać zajęcie dziewczynom”,  jak żartobliwie tłumaczył te działania ks. Nitka.

W tamtym czasie, paszyńska plebania stała się prawdziwym, choć nieformalnym, wiejskim ośrodkiem kultury. Tutaj twórcy schodzili się na odbywające się przynajmniej kilka razy w roku spotkania, w gronie rzeźbiarzy, malarek, spotkania opłatkowe i przy wielu innych okazjach. Dla tych ludzi były to ważne i miłe wydarzenia, które starsi mieszkańcy do dzisiaj serdecznie wspominają. W ich życiu, wypełnionym ciężką pracą pojawiło się coś nowego, niezwykłego. Robili coś ciekawego, do czego z uznaniem odnosili się ludzie z zewnątrz;  kolekcjonerzy, dziennikarze, muzealnicy, którzy zaczęli przyjeżdżać do Paszyna i chętnie kupowali dzieła miejscowych twórców. Częstym gościem bywał m.in. Ludwik Zimmerer, właściciel największej w Polsce kolekcji sztuki ludowej. Pomiędzy rzeźbiarzami wytworzyła się swoista twórcza rywalizacja, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Co ważne, ambicją każdego było rzeźbienie według własnego pomysłu, bez naśladowania innych. Dzięki takiemu podejściu do twórczości, każdy z najbardziej utalentowanych rzeźbiarzy wykształcił własny, wyrazisty i łatwo rozpoznawalny styl.
 
Ważne znaczenie dla tej dyscypliny sztuki w regionie, odegrały cztery Konkursy Współczesnej Rzeźby Ludowej Karpat Polskich, organizowane przez Muzeum w Nowym Sączu w latach 1972-84. Na ten czas przypada też szczyt świetności paszyńskiego ośrodka. W konkursach, w których brali udział najlepsi rzeźbiarze ludowi z regionu Karpat, a jurorami byli tak wybitni znawcy jak m.in. prof. R. Reinfuss i A. Jackowski, twórcy z Paszyna zdobywali systematycznie główne nagrody. W ich wyniku powstała w sądeckim muzeum największa w Polsce kolekcja współczesnej karpackiej rzeźby ludowej. Prezentowana wystawa to artystyczny efekt głównie tych konkursów.
 
Obok Wojciecha Oleksego, do najwybitniejszych paszyńskich rzeźbiarzy zaliczani są Stanisław Mika /1909-1987/ oraz Stanisław Hołda /1926-1987/, który choć mieszkał w Nowym Sączu, jednak twórczo był związany z Paszynem. Podobnie jak Ewa Pogwizd i Wojciech Górka z pobliskiego Mystkowa. Na paszyńską plebanię przyjeżdżała też słynna malarka Maria Wnęk z Olszanki. Paszyn ks. Nitki przyciągał innych twórców z regionu, często „odrzuconych”, którzy czuli że tam właśnie jest miejsce gdzie to co robią znajdzie zrozumienie.   
 
Chcąc właściwie ocenić rzeźbę ludową czy malarstwo, trzeba koniecznie wiedzieć kim byli ludzie, którzy tworzyli te dzieła. Mika, do końca życia mieszkał w chałupie z klepiskiem. Rzeźbił w twardym drewnie, z drzew owocowych z własnego sadu, takich jak wiśnia, śliwa, po jakie prawie nigdy nie sięgają profesjonalni rzeźbiarze. Hołda, to człowiek głuchoniemy, całe życie ciężko pracujący fizycznie, samotny, dla którego rzeźba stała się największą pasją  i radością.
 
Inni zasłużeni rzeźbiarze z ośrodka paszyńskiego, to przede wszystkim: Mieczysław Piwko, bracia Józef i Zdzisław Orleccy, Zenon Głód, Henryk Głód, Władysław Głód, Piotr Kożuch, Michał i Piotr Jasińscy /ojciec i syn/, Wojciech Mika, Zenon Miczołek, Alfred Miczołek, Stanisław Poręba, Stanisław Oleksy, Włodzimierz Oleksy, Andrzej Drożdż, Stanisław Stanek. Co charakterystyczne, typowo męską dyscypliną, jaką jest rzeźbienie zajęło się z powodzeniem  także  kilka kobiet, obok Ewy Pogwizd były to, Anna Padoł, Anna Poręba i Janina Mordarska. Do tej grupy znanych twórców można by doliczyć kilkadziesiąt nazwisk młodych ludzi, którzy przez pewien tylko czas zajmowali się rzeźbieniem. Niektórzy spośród paszyńskiej młodzieży, ukończyli szkoły artystyczne i zostali twórcami profesjonalnymi. A przecież pierwszy bliższy kontakt tych ludzi ze sztuką miał miejsce właśnie na paszyńskiej plebani. I w tym m.in. objawia się najważniejszy motyw pracy księdza Nitki, dla którego twórczość była przede wszystkim działaniem pedagogicznym, którego celem było dowartościowanie miejscowych ludzi, wskazanie im na możliwości tkwiące w każdym człowieku.
 
Drugą dyscypliną, która rozwinęła się w Paszynie jest malarstwo na szkle. Do najbardziej utalentowanych malarek zaliczamy przede wszystkim samą gospodynię z plebanii, Marię Jasińską  c. Józefa, oraz siostry Zofię Stanek i Władysławę Porębę, a także Katarzynę Jasińską i jej córkę Marię, Bernadettę Kulig, Zbigniewa Warzechę. Aktualnie tradycje paszyńskiego malarstwa na szkle kontynuuje Bogumiła Jasińska. 

Przez wiele lat w kamieniu rzeźbił Zdzisław Orlecki /zm. 2010r./, który wykonał m.in. kilka kapliczek, w ostatnich latach udane próby w tej dziedzinie podejmują także Zenon Miczołek i Zenon Głód.
 
Tematyka zdecydowanej większości paszyńskich rzeźb i obrazów jest religijna. Najczęstsze tematy to przedstawienia Chrystusa Frasobliwego, sceny Upadku pod Krzyżem i Ukrzyżowania, różne wyobrażenia Matki Boskiej, sceny rajskie z Adamem i Ewą, postacie świętych patronów, takich jak:  św. Jerzy, św. Michał, św. Florian, św. Jan Nepomucen, św. Kinga. Rzadziej spotykane są tematy świeckie - głównie są to prace o tematyce rodzinnej, przedstawiające, bywa że w dowcipny sposób, życie na wsi i pracę w gospodarstwie, a także postacie i sceny historyczne. Większość rzeźb jest przez autorów polichromowana.
 
Następca księdza Edwarda Nitki, ksiądz Stanisław Janas, kontynuując dzieło swego poprzednika, doprowadził do zbudowania i otwarcia w 1994 r. „Muzeum talentu paszyńskiego”, które mieści się przy tamtejszej plebanii i nosi imię twórcy i opiekuna ośrodka.

Rzeźby twórców z Paszyna znajdują się także w zbiorach kilkunastu polskich muzeów etnograficznych, m.in. stała ekspozycja paszyńskiej twórczości prezentowana jest w Miasteczku Galicyjskim na terenie Sądeckiego Parku Etnograficznego.
 
Kolekcja paszyńskiej sztuki ludowej to prawdziwy skarb karpackiego dziedzictwa – pozostawiony nam w spadku przez niezwykłego człowieka, jakim był Ks. Dziekan Edward Nitka, którego 100. rocznica urodzin przypada w tym roku.
 Zbigniew Wolanin