Wrzątek, czyli kaganek z kagańcem w kulturze…

Pierwsze koty za płoty. Za nami inauguracyjne spotkanie nowego cyklu dyskusji o sztuce, zatytułowanego „Wrzątek”. W piątek 19 marca (dzień przed kolejnym pandemicznym zamknięciem placówek kultury) w sali im. Romana Sichrawy rozmawialiśmy o kulturze i szeroko rozumianej sztuce. Ta inicjatywa Galerii Sztuki Współczesnej BWA SOKÓŁ (Oddziału Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ w Nowym Sącz) spotkała się z dużym zainteresowaniem. Niestety, względy sanitarne zdecydowały, że wstęp na ten wieczór był w pewien sposób reglamentowany, ponieważ chętnych było znacznie więcej. Spotkanie przygotowały pracownice Galerii, pod kierunkiem Ewy Rams.

Rozmowę zatytułowaną „Kaganek i kaganiec kultury” poprowadził dr hab. Dariusz Juruś, filozof, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, który nie mógł wprawdzie przyjechać do Nowego Sącza, ale dzięki internetowi mógł uczestniczyć w dyskusji, w której wzięli też udział: prof. Jerzy Fober - rzeźbiarz, kierownik Katedry Rzeźby Instytutu Sztuki w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, wielokrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki, prof. Andrzej Szarek - rzeźbiarz, wykładowca Instytutu Sztuki w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu, specjalizujący się w rzeźbie, rysunku, plakacie, performance, happeningu i zdarzeniach artystycznych oraz Andrzej Zarych - polonista, dziennikarz, dyrektor MCK SOKÓŁ.

Jak zaważył na początku dr hab. Dariusz Juruś, w nauce funkcjonuje ok. dwustu definicji kultury. Jemu najbliższe jest określenie, że ”kultura to jest przestrzeń, w której człowiek urzeczywistnia wartości sensotwórcze”, czyli takie, które nadają sens naszemu życiu, takie, dzięki którym człowiek poznaje siebie poprzez kulturę. I tu w opozycji do kultury pojawiła się… natura, która rozwija się niezależnie od nas. Za to w dziełach kultury – człowiek pozostawia cząstkę swojej natury, siebie samego. Kultura jest tym, co odróżnia homo sapiens od zwierząt.

Dyrektor Andrzej Zarych podkreślił, że kultura z jednej strony jest kagankiem, ale potrafi też być owym osławionym kagańcem. Kultura pozwala nam pokonywać różne granice, ale też czasami tworzy nowe mury, nowe bariery. Prof. Jerzy Fober dodał, że jest spore podobieństwo obu słów: kaganek i kaganiec, ale zasadnicza jest różnica ich obecnych znaczeń. Prof. Andrzej Szarek przypomniał, że niegdyś pierwotnie ich znaczenie było bliskie: ogień, światło, ciepło, z czasem jednak kaganek pozostał przy tym pierwotnym sensie wyrazu, a kaganiec – wiadomo – kojarzy się ze sztucznymi ograniczeniami, zamykaniem komuś ust, wędzidłem w kulturze.

Dyskusja była ożywiona. Może nie było słychać wrzenia, ale na pewno „bulgotanie” pary… Ciekawe były m.in., wywody: o sztuce, talencie, który jest niezbędny do zaistnienia we wszelkiej działalności artystycznej, o fatalnie rozszerzającej się i wszechobecnej nowomowie, o tzw. polityce kulturalnej i kulturowej, która nie kojarzy się dobrze, o kulturze wysokiej i masowej (czytaj niskiej) i o tym, że obie mają swoich odbiorców, który nie należy lekceważyć, o dobrych i złych stronach tzw. instytucjonalizacji kultury. Andrzej Zarych uważa, że instytucje kultury z jednej strony niosą ów symboliczny kaganek kultury, ale z drugiej - wnoszą do niej coś na wzór kagańca, są bowiem uzależnione od wielu spraw. Dariusz Juruś przekonywał, że kaganiec kultury nie zawsze musi się kojarzyć ze złem. Taki kaganiec może np. chronić przez agresją i nie musi być postrzegany wyłącznie pejoratywnie.

Ciekawa była ta debata. Przed nami – mamy taką nadzieję, że już za kilka tygodni – następne spotkania z cyklu „Wrzątek”.

Warto na koniec przypomnieć, że rzeczywiście, jeszcze prawie dwieście lat temu kaganek i kaganiec znaczyły mniej więcej to samo. Stąd w jednym z najsłynniejszych i najważniejszych swoich wierszy „Testament mój” Juliusz Słowacki napisał:

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...