SuperSam / 2017

20 kwietnia 2020

Galeria BWA SOKÓŁ

Wystawa SuperSam prezentuje postawy ludzkie w różnych aspektach. Z jednej strony samotność współczesnego człowieka pozbawionego autorytetu i tożsamości. Z drugiej, jego egoizm, wyrachowanie i brak empatii. A wreszcie, wszechobecny konsumpcjonizm spowodowany przez mechanizmy rynkowe.

Wystawa wciąż nie straciła na swoim znaczeniu, pomimo że była prezentowana w Galerii BWA SOKÓŁ w 2017 roku. Tekstem Dariusza Jurusia, członka Rady Programowej Galerii BWA SOKÓŁ, filmem dokumentalnym oraz niepublikowanymi dotychczas zdjęciami przypominamy ekspozycję SuperSam.
Choć nie każdy z nas żyje samotnie, to każdy jest sam. Żyjemy w rodzinie, w związkach, wśród przyjaciół i wspólnot, a jednak najbardziej osobiste przeżycia takie jak ból, cierpienie, obawy, lęki, radości i smutki, są udziałem wyłącznie nas samych. Współczucie nie istnieje, istnieje tylko pragnienie współczucia. Wszystko co ważne, jest indywidualne. Najgłębsze pokłady psychiki są wyłącznie nasze. Nawet miłość jest tylko intentio unionis (intencją zjednoczenia).
Jesteśmy skazani na bycie ze sobą samym, a jednocześnie pragniemy być z innymi. Potrzeba bycia z innymi jest tak silna, że w zamian jesteśmy gotowi świadczyć innym usługi rozmaitej natury. Wykonana usługa nie ma jednak dalszego ciągu. Stosunki międzyludzkie przybierają postać transakcji handlowych – uczucia podlegają wymianie. Świat przyspieszył i nie ma już czasu na kultywowanie relacji. Budowanie ich wymaga bowiem cierpliwości, a nierzadko i poświęcenia. To jednak zbyt wiele dla kogoś, kto jest skoncentrowany na samym sobie.
Samotność stanowi wyzwanie dla współczesnego człowieka. Samotność nie tylko w wymiarze horyzontalnym, w relacji człowiek – człowiek, lecz także w wymiarze wertykalnym człowiek – Bóg. Odkąd Oświecenie zastąpiło Boga Rozumem, a Nietzsche, ogłaszając śmierć Boga, potwierdził tę detronizację, człowiek został sam ze sobą. Samotność współczesnego człowieka nie jest przede wszystkim fizyczna, lecz metafizyczna. Człowiek współczesny zyskał wolność, lecz stracił bezpieczeństwo. Próbując je odzyskać, stara się być wśród innych. To jednak nie to samo co bycie z innymi.
Samotność może okazać się jednak wyzwoleniem. Epikur nauczał: „Jeśli jesteś wśród tłumu uciekaj w samego siebie”. Ucieczkę od tłumu-pospólstwa zalecał też Seneka, nazywając go „rzecznikiem własnego nieszczęścia” i „najgorszym tłumaczem prawdy”. Platon wskazywał z kolei na wielkie niesprawiedliwości, jakich dopuszcza się tłum i sugerował, aby stanąwszy z boku, gdzieś pod murkiem, robić swoje – być idiotes.
Prawdy, szczęścia i sprawiedliwości, a także dobra i piękna musimy poszukiwać samemu. Samemu nie oznacza jednak w pojedynkę, lecz w opozycji do większości, tłumu, pospólstwa.

Współczesny człowiek chce jednak żyć w tłumie. Tłum daje poczucie bezpieczeństwa, oferując anonimowość, zwalnia z odpowiedzialności i obiecuje – jak się okazuje złudne – poczucie szczęścia. Szczęście mylone jest z przyjemnością, która rzadko jest głęboka i trwała, a prawie zawsze płytka i ulotna. Już Platon scharakteryzował współczesnego człowieka, pisząc w Państwie: „(…) tak sobie żyje z dnia na dzień, folgując w ten sposób każdemu pożądaniu, jakie się zdarzy. Raz się upija i upaja się muzyką fletów, to znowu pije tylko wodę i odchudza się, to znów zapala się do gimnastyki, a bywa, że w ogóle nic nie robi o nic nie dba, a potem niby to zajmuje się filozofią. Często bierze się do polityki, porywa się z miejsca i mówi byle co, i to samo robi. Jak czasem zacznie zazdrościć jakimś wojskowym, to rzuca się w tę stronę, a jak tym, co robią pieniądze, to znowu w tamtą. Ani jakiegoś porządku, ani konieczności nie ma w jego życiu, ani nad nim. On to życie nazywa przyjemnym i wolnym, i szczęśliwym, i używa go aż do końca”. (Państwo, 561 D)
Tłum nie zamienia się jednak we wspólnotę, lecz staje się areną realizacji egoistycznych interesów. Anonimowość tłumu uniemożliwia wchodzenie w intymne relacje i sprawia, że drugi człowiek staje się jedynie narzędziem do realizacji własnych celów. Wszyscy stajemy się środkami do celu. Paradoksalnie, to właśnie w tłumie stajemy się samolubni.
We wszechobecnym świecie dóbr i usług drugi człowiek ma także być przede wszystkim użyteczny. Ma stanowić jakieś dobro lub być w stanie świadczyć jakieś usługi. Jeśli tego nie czyni – jest bezużyteczny, niepotrzebny. Celem jest coraz więcej przyjemności i przekonanie, że można ją po prostu kupić. Nuda staje się jednym z zagrożeń współczesnego człowieka – czyni on wszystko, aby ją zwalczać, a drugi człowiek ma służyć temu celowi.

Także współczesna sztuka podlega przede wszystkim mechanizmom rynkowym. Jej wartość wyceniania jest w dolarach, funtach czy euro, a o jej atrakcyjne opakowanie i promocję dbają współcześni sprzedawcy sztuki. Sztuka się dzisiaj sprzedaje i jak każdy towar musi być przede wszystkim atrakcyjna. Współczesny odbiorca jest bowiem wymagający. Nie domaga się jednak piękna, dobra czy prawdy, lecz oczekuje wrażeń, które pobudzą jego nadpobudliwą psychikę. Uczynienie swojej sztuki atrakcyjną to zadanie współczesnego artysty. Artysta musi przekupić odbiorcę. Atrakcyjność przekłada się bowiem na sprzedaż. W świecie relatywnych wartości, obiektywną okazała się wartość ekonomiczna.
Wystawa SuperSam podejmując zarysowaną tu problematykę, pokazuje, że sztuka współczesna nie musi być przede wszystkim atrakcyjna jak towary w supermarkecie. Może ukazywać wartości, które sprawiają, że człowiek przestaje być sam i staje się towarzyszem prawdy, dobra i piękna.


dr hab. Dariusz Juruś

wideo_