Wieczór Małopolski nr 127: na MIŁOŚĆ nigdy nie jest za późno...

Za nami wzruszający spektakl „Miłość” Teatru Słowackiego w Krakowie. W widowisku wyreżyserowanym przez Błażeja Peszka (tekst Beniamina Bukowskiego, inspiracja m.in. powieścią „Spóźnieni kochankowie” Williama Whartona) wystąpili Anna Polony i Jan Peszek. Ten dzień (23 WRZEŚNIA 2020) musimy wyróżnić dużymi literami: po długiej pandemicznej przerwie wreszcie odbył się spektakl w sali im. Lucjana Lipińskiego. I to jaki! Była to zarazem inauguracja nowego sezonu w MCK SOKÓŁ.

Widzowie z wielką uwagą podążali za ciekawie opowiedzianą historią. Ona: Helena – Lena, starsza pani (a właściwie panna), od czternastego roku niewidoma, żyjąca samotnie w świecie ciemności, karmiąca ptaki, grająca na fortepianie. On: Fryderyk – Fred, starszy pan, który porzucił dotychczasowe życie, odnalazł w sobie pasję fotografowania, jako bezdomny zamieszkał na… ulicy. Niespodziewane spotkanie przeradza się najpierw w zainteresowanie, później – w przyjaźń, wreszcie - w miłość, tę duchową i... fizyczną. Poznają się, rozmawiają, opowiadają o swoich losach, opisują swoje refleksje. Ona wyobraża sobie, jak wyglądają np. ptaki, wyobraża sobie, jak wygląda Fred, którego rozpoznaje po zapachu. On z troską opiekuje się Leną. Wykonuje jej fotograficzne portrety. Zbliżają się do siebie, mieszkają razem, kochają się, tańczą do pięknej muzyki. I staje się cud: ona najpierw rozpoznaje siebie na portrecie, a później przez chwilę widzi Freda… A potem w finale przedstawienia - odchodzi w niezwykłą  poświatę, a razem z nią pan fotograf. I wszystko to w poetyckiej, metaforycznej atmosferze! Sens tego przedstawienia można streścić krótko: na miłość nigdy nie jest za późno i – oczywiście – miłość ci wszystko wybaczy (to takie nawiązanie dla słynnego przedwojennego szlagieru). Nieważne, że tę parę dzieli wszystko, że wywodzą się z różnych środowisk, że na początku się nie znają…Nieważne! Istotne jest to, że się spotkali i że przez krótki czas byli ze sobą szczęśliwi.

Anna Polony i Jan Peszek dali popis sztuki aktorskiej. Kiedy słuchamy ich słów padających ze sceny, nie wiemy, czy bardziej nas wzrusza (czasem rozbawia) opowiedziana przez nich historia, czy też piękno mowy, intonacja, dykcja, radość grania dla widzów i szacunek dla publiczności. Błażej Peszek wyreżyserował świetne widowisko, choć oszczędne w środkach wyrazu, z nader skromną, wręcz surową scenografią (Marek Braun), a do tego z oryginalną muzyką (Wojtek Kiwer). Dodajmy, że audiodeskrypcję dla osób z niepełnosprawnościami wzroku po raz kolejny już przygotował Jakub Bulzak (realizacja na żywo).

To wydarzenia dobrze wpisało się w ideę Wieczorów Małopolskich, które w MCK SOKÓŁ są organizowane (zwykle dwa razy w roku) od szesnastu lat. W tym czasie zaprosiliśmy do nas miłośników teatru na aż 127 wydarzeń. Przypomnijmy, że w lutym br. obejrzeliśmy spektakl „Mały Kominiarczyk. Zróbmy operę!” Benjamina Brittena, w reżyserii Zofii Dowjat (Opera Śląska z Bytomia) oraz „Barona cygańskiego”, wyreżyserowanego przez Laco Adamika (Opera Krakowska).

Widowisko „Miłość” zostało zorganizowane w zgodzie z wszystkimi obowiązującymi rygorami sanitarnymi. Mogliśmy przyjąć połowę widzów. Nasi goście zostali poproszeni o wypełnienie specjalnych oświadczeń. Nikt nie odmówił. Dziękujemy! Sądeczanie siedzieli „zamaskowani”, co w swojej wymowie w jakiś tam sposób nawiązywało do teatralnych masek, znanych z historii tej dziedziny sztuki.

Przed nami Wieczór nr 128: „Takie małe nic” Teatru Witkacego z Zakopanego – 1 października 2020, godz. 19.00.

/Piotr Gryźlak/