Wieczór Małopolski nr 126: „Baron cygański” po krakowsku...

We wtorkowy wieczór (4 lutego 2020 r.) obejrzeliśmy jedną z najpopularniejszych operetek Johanna Straussa. W ramach cyklu Wieczory Małopolskie Opera Krakowska zaprezentowała na scenie MCK SOKÓŁ „Barona cygańskiego”. Spektakl wyreżyserował Laco Adamik, orkiestrą dyrygował Tomasz Tokarczyk, a w głównych rolach wystąpili znani śpiewacy. Niektórych z nich gościliśmy już wielokrotnie w Nowym Sączu.

Baron cygański (Der Zigeunerbaron) to jedna z najbardziej znanych operetek w historii tego gatunku. Libretto do wspaniałej muzyki mistrza  napisał Ignaz Schnitzer, korzystając z fabuły zawartej w opowiadaniu „Saffi” Maurycego Jokaya. Premiera dzieła odbyła się w roku 1885 w Wiedniu. Zatem w br. mamy jubileusz 135-lecia pierwszego wystawienia tego widowiska, który znane jest na całym świecie, ma za sobą tysiące najróżniejszych inscenizacji.

Jeśli dzisiaj prześledzimy programy polskich teatrów muzycznych, to zobaczymy, że kilka z nich ma obecnie w repertuarze to przedstawienie, a publiczność wciąż chętnie kupuje na nie bilety. Johann Strauss (syn) jest najsłynniejszym kompozytorem wywodzącym się z austriackiego rodu Straussów. Nazywany bywa „królem walca”, a takie jego utwory jak: „Nad pięknym, modrym Dunajem”, „Opowieści Lasku Wiedeńskiego”, „Odgłosy wiosny”,  „Róże południa”, „Wiedeńska krew” znają miliony ludzi na świecie.  Wielką popularnością cieszą się jego polki: „Tritsch-Tratsch”, „Pizzicato”, „Grzmoty i błyskawice” oraz – oczywiście – operetki: „Baron cygański”, „Zemsta nietoperza”, „Wiedeńska krew”, „Noc w Wenecji”, wciąż bardzo chętnie grane na wielu scenach. Sam autor uznawał „Barona cygańskiego” za swe największe osiągnięcie. Zauroczony folklorem cygańsko-węgierskim stworzył operetkę w 3 aktach, oddającą piękno kultury obu tych nacji. Muzyka opisuje koloryt i swobodę puszty, żywiołowość cygańskiego obozowiska i elegancję wiedeńskich pałaców, przedstawienie aż roi się od wpadających w ucho melodii.

Opera Krakowska współpracuje z naszą instytucją od kilkudziesięciu lat. Sądeczanie mieli okazję oklaskiwać jej artystów na naszej scenie wielokrotnie. Orkiestra, zwykle pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka,  przez długi czas towarzyszyła młodym śpiewakom podczas Międzynarodowych Festiwali i Konkursów Sztuki Wokalnej im. Ady Sari (III etap i koncert laureatów).

„Mocną stroną krakowskiej inscenizacji „Barona cygańskiego” jest przygotowanie muzyczne. Orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka na obydwu spektaklach grała starannie, szlachetnym dźwiękiem i z temperamentem nieodzownym w muzyce Straussa. Ładnie brzmiał chór (przygotowanie Marek Kluza). Dobrze wywiązali się ze swych zadań soliści. W Sandora Barinkaya wcielił się Adam Sobierajski. Z radością obserwuję rozwój tego młodego artysty, bardzo muzykalnego i mającego wiele młodzieńczego wdzięku i scenicznej swobody” – napisała o tej krakowskiej inscenizacji operetki red. Anna Woźniakowska w Ruchu Muzycznym w roku 2010.

„Opera Krakowska wystawiła (…)  kolejny hit nad hitami, operetkę „Baron cygański”. Nieważne są w niej realia historyczne, miałkość libretta. Liczy się muzyka Johanna Straussa, gdzie obok walca królują melodie cygańsko-węgierskie. Do nich nie trzeba przekonywać. Do krakowskiej inscenizacji, reklamowanej na plakatach grafiką Andrzeja Pągowskiego, też nie. Magia tytułu operetki działa sama. Toteż słusznie reżyser Laco Adamik wyszedł z założenia, że nie ma co udziwniać, a jedynie dołożyć trochę gry scenicznej, w czym pomogło mu filmowe doświadczenie. To samo można powiedzieć o scenografii Barbary Kędzierskiej - oszczędna, ale zauważalna - jak i o kostiumach Katarzyny Aleksander-Kmieć” – podkreślił Paweł Dybicz, w swojej recenzji zamieszczonej dziesięć lat temu w Przeglądzie.

Jak wygląda ten spektakl dekadę później?  Zmienili się niektórzy soliści, ale poziom wciąż wysoki. Sądeczanie gromko oklaskiwali m.in.: pięknie śpiewającą Iwonę Sochę (Saffi), wspomnianego już Adama Sobierajskiego (Sandor Barinkay), Vasyla Grokholskyego (Ottokar), Karolinę Wieczorek (Arsena), Adama Szerszenia (Piotr Homonay), żywiołowego Michała Kutnika (Kalman Żupan), Jolantę Gzellę (Czipra), Bożenę Zawiślak-Dolny (Mirabella), Janusza Dębowskiego (Carnero), Wiesława Popiołka (Pisarza),  Stanisława Knapika (Janos), Jana Migałę (Pali) i Marcina Hermana (Ferko).

 Razem z nimi nucili najsłynniejszą arię: „Wielka sława to żart”, wspaniałego walca „Ach co za blask, jak lśni, jak skrzy”, kuplety Żupana, pieśni Saffi, duety, partie chóru, oklaskiwali balet… Do tego dodajmy stylową scenografię i kostiumy, świetnie wykonywaną muzykę, co zostały poparte dobrym aktorstwem. Wszyscy opuszczali salę im. Lucjana Lipińskiego bardzo zadowoleni: widzowie – ponieważ spędzili miły wieczór, artyści – wdzięczni za świetne przyjęcie spektaklu.

Warto wiedzieć, że podczas przedstawienia prowadzona była audiodeskrypcja. Przekaz dla słabo widzących i niewidomych realizował na żywo Jakub Bulzak.

Za nami kolejna edycja Wieczorów (nr 125 i 126). Następna przed nami już wczesną jesienią br. Zapraszamy!