Teatr Polska: najpierw "Dziady", później "Album Karla Höckera"...

Za nami kolejna odsłona Teatru Polska w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ. 31 października obejrzeliśmy wspaniały spektakl „DZIADY. NOC DRUGA” Teatru Wierszalin z Supraśla. Po przedstawieniu reżyser Piotr Tomaszuk (Guślarz) i Rafał Gąsowski (Konrad) długo opowiadali widzom o pracy nad tym widowiskiem, dzielili się swoimi przemyśleniami na temat arcydzieła Adama Mickiewicza i szacunku dla tekstu mistrza, dla wartości jego słowa i myśli. 18 listopada warszawska scena Trans-Atlantyk przedstawiła widowisko "ALBUM KARLA HÖCKERA", próbę zrozumienia historycznej tragedii Auschwitz z perspektywy niemieckich hitlerowców.

Dwa różne spektakle, tematycznie i formalnie, ale przecież mające wiele wspólnego. Oba nowatorskie pod względem podejścia do tematu, przygotowane z myślą o tym, by widza wciągnąć do udziału w akcji, by go zainspirować, zmusić do refleksji. Oba widowiska są prawdziwymi wydarzeniami teatralnymi! Obydwa kończą się podobnie: przejmującą ciszą na widowni, trwającą kilka minut. Ten czas, poprzedzający burzę oklasków, ukłony aktorów i kwiaty, to była najlepsza recenzja tych przedstawień. Ta cisza była świadectwem głębokich przeżyć, które stały się udziałem publiczności.

Karl Höcker był adiuntantem komendanta Auschwitz Richarda Baera. Do niego najprawdopodobniej należał znaleziony po wojnie album 116 zdjęć z terenu obozu. Fotografie ukazują m.in. zwykłe codzienne wydarzenia z życia oficerów SS, którzy rozmawiają, bawią się, śpiewają, romansują z paniami z kobiecego korpusu SS, wypoczywają w specjalnym ośrodku, zapalają świeczki na choince… A wszystko to w przerwach między ich pracą, czytaj: rozładunkiem więźniów na rampie i selekcją do komór gazowych… Wśród „bohaterów” owych niesamowitych kadrów są – oprócz Karla Höckera - m.in. dr Josef Mengele, zwany „aniołem śmierci” i komendanci Auschwitz: Richard Baer oraz Rudolf Höss.

Spektakl zaczyna się od krótkiego wprowadzenia kierowanego do widzów przez reżysera Amerykanina Paula Bargetto, który rozmawia z aktorami i publicznością. Sam robi zdjęcia, tworząc niezwykłą interakcję, coś w rodzaju performance’u, dialogu, tak jakby na żywo planował improwizowane sceny. Aktorzy zaś starają się wiernie odtwarzać prezentowane na ekranie fotografie, przy tym wcielają się w coraz to nowe postacie. Rozmawiają o rodzinach, o wielu najróżniejszych wydarzeniach. Z ich ust nie padają zdania o tym, co robią, że są wykonawcami największych zbrodni w dziejach świata. To sprawia, że wymowa przedstawienia jest tak porażająca. Każdy z nas zadaje sobie pytanie, jak przykładni tatusiowie i mamusie, wytrawni miłośnicy Bacha, Beethovena i Haendla, śpiewający w wigilię „Stille Nacht”, mogli być tak strasznymi ludźmi?

Przedstawienie oparte zostało na licznych dokumentach. Cała ekipa przez wiele miesięcy zgłębiała temat, czytała relacje i listy więźniów oraz zbrodniarzy. Pojechała także do Auschwitz, by lepiej poznać to miejsce, uświęcone krwią setek tysięcy ofiar. Dzięki temu powstał niezwykły spektakl, zarówno pod względem artystycznym jak i przekazu treści.