Na początku było Słowo...

Tym znamiennym zdaniem rozpoczyna swoją Ewangelię św. Jan. I ten cytat przypomniała podczas piątkowego wieczoru w sali im. Romana Sichrawy Małgorzata Broda, odnosząc go do dwójki bohaterów spotkania: piwniczanki Wandy Łomnickiej-Dulak i krakowianina (rodem z Orawy) prof. Józefa Kąsia. Bo też w tym przypadku nie chodziło jedynie o promocję dwóch niezwykłych książek,  ale nade wszystko o pochwałę wartości Słowa (pisanego dużą literą). Obie te osoby o nie w swojej pracy i w życiu codziennym dbają, jak mało kto.

Sporo gości przybyło do Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ 5 kwietnia. Wszystkich gorącą muzyką witała kapela górali nadpopradzkich (a jakżeby inaczej), która wycinała melodie, że aż miło… Spotkanie promujące „Ilustrowany leksykon gwary i kultury podhalańskiej” prof. Józefa Kąsia oraz książkę „Nadpopradzka dawność – gwara i kultura górali z okolic Piwnicznej” Wandy Łomnickiej-Dulak było w istocie rozmową o kulturze i tradycji, którą trzeba ratować od zapomnienia, rozmową o gwarach, o słowach, nazwach i pojęciach, które wraz z upływem czasu, zmian cywilizacyjnych i kulturowych odchodzą z mowy ludzi mieszkających dziś w okolicach Piwnicznej-Zdroju i na Podhalu.

Józef Kąś, znakomity językoznawca, dialektolog, podkreślał, że tak dzieje się też w wielu innych regionach Polski. I takie właśnie wydawnictwa (dzieło życia Pana Profesora, ponad 20 lat starań) w istocie swojej są rejestracją odchodzącego języka, nie tylko samych słów, ale też całych ich kontekstów kulturowych i historycznych. „Ilustrowany leksykon” (jest już dziewięć tomów, pozostały jeszcze trzy do wydania) to publikacja, której znaczenia nie da się wręcz przecenić.

Podobnie jest ze słownikiem Wandy Łomnickiej-Dulak, poetki, folklorystki, regionalistki, zakochanej w swojej „małej ojczyźnie” (z zawodu – ekonomistki). Jak słusznie zauważył prof. Józef Kąś – wartość tego wydawnictwa tkwi nie tylko w warstwie poznawczej, ale też w samej radości czytania…

 - Mój rodny język, nadpopradzka gwara, spijana z ust ukochanej mamusie Albiny, łapczywie słuchana i zapamiętywana z opowieści ludzi, którzy już przeminęli. Ten język stał się i jest dla mnie mową najważniejszą – podkreśla autorka.

Przypomnijmy, że obydwie te publikacje ukazały się dzięki wsparciu władz województwa małopolskiego. Zaszczytna rola wydawcy przypadła naszej instytucji. Bohaterowie spotkania serdecznie podziękowali m.in. Leszkowi Zegździe (byłem już członkowi Zarządu Województwa Małopolskiego), dyrektorowi MCK SOKÓŁ Antoniemu Malczakowi (który pogratulował autorom i życzył kolejnych publikacji) oraz innym osobom, które im pomogły.

Wanda Łomnicka-Dulak przywołała m.in. nazwiska: Marii Lebdowiczwej, Krystyny Dulak-Kulej, Zofii Łomnickiej, Karoliny Łomnickiej, Dajany i Piotra Maślanków, Zenona Szewczyka. Józef Kąś nisko kłaniał się swojej nieocenionej żonie. Słowa uznania skierowano też pod adresem pracowników MCK SOKÓŁ, m.in. Moniki Kurzei, Marka Harbaczewskiego i naszej dawnej koleżanki z pracy Marzanny Raińskiej, którzy mocno zaangażowali się w wydawnicze przedsięwzięcie.