Grupa MoCarta, czyli radość koncertowania i słuchania

Miał być koncert pt. FUN & CLASSIC i był! Pierwszy po kilku miesiącach przerwy występ na żywo w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ zachwycił sądeczan. Tak jak zapowiadaliśmy wcześniej, w programie wtorkowego wieczoru (16 lutego 2021, ostatki, śledziówka) znalazły się popisy mistrzów, artystów znanych i uznanych, poważne kompozycje i zabawne muzyczne igraszki, opatrzone celnymi komentarzami. Widzów serdecznie powitał dyrektor Andrzej Zarych, który powiedział, iż ma nadzieję, że uda nam się w br. na przekór pandemii zorganizować jeszcze wiele atrakcyjnych wydarzeń artystycznych.

Niestety, z powodu kwarantanny, nie mógł przyjechać pianista Waldemar Malicki, dyrektor naszego Festiwalu Wirtuozerii i Żartu Muzycznego. Pojawił się jednak przez chwilę na ekranie, witany brawami. Ubrany w białą koszulę, z podegrodzkim cioskiem pod szyją, w swoim mieszkaniu zagrał kompozycję George'a Gershwina. Wspomogli go na żywo skrzypkowie: Filip Jaślar i Michał Sikorski, altowiolista Paweł Kowaluk oraz wiolonczelista Bolesław Błaszczyk, czyli lubiana wszędzie Grupa MoCarta.

Wspaniały koncert mógł zadowolić zarówno melomanów, jak i miłośników dobrego humoru. Kwartet smyczkowy zabrał nas w podróż po różnych krainach, rozmaitych epokach, zaprezentował fragmenty dzieł mistrzów muzyki klasycznej i rozrywkowej, w oryginalnych interpretacjach, pełnych improwizatorskich zapędów, ale też klasykę muzyki… góralskiej, utwory pop, a nawet rockowe, w oryginalnych aranżacjach.

Grupa MoCarta chętnie występuje na Sądecczyźnie. Pierwszy raz młodzi artyści pojawili się w Nowym Sączu w roku 1999. Zaproszeni przez Wojewódzki Ośrodek Kultury, na Tłusty Czwartek dla Kultury, zagrali w sądeckim ratuszu i podbili serca widzów. Wówczas występowali w składzie z Arturem Renionem (który zginął w wypadku w roku 2000). Wkrótce jego miejsce zajął Bolesław Błaszczyk. Grupa MoCarta (w nazwie - nawiązanie do wielkiego kompozytora, ale też do osoby, która „mo czarta” np. w oczach) kilkakrotnie występowała w MCK SOKÓŁ, zawsze owacyjnie przyjmowana przez publiczność.

„Jesteśmy na przekór dostojnej powadze sal koncertowych, na przekór nużącej codzienności życia muzyków, na przekór zaprzysięgłym melomanom i na przekór fanom rocka, rapu czy muzyki pop, którzy boją się klasyki jak ognia. Traktujemy naszą Matkę Muzykę z żartobliwą ironią i jesteśmy pewni, że się nie obrazi.” Ta deklaracja, wypowiedziana niegdyś przez Artura Reniona, do dziś jest mottem każdego koncertu. Tak było już w roku 2001, kiedy zespół zaprezentował się podczas I Festiwalu FUN & CLASSIC. Tak też się działo lata temu, gdy do Krynicy-Zdroju na Festiwal im. Jana Kiepury zaprosił ich niezapomniany Bogusław Kaczyński. Tak zapamiętali ich sądeczanie z występu w roku 2013 na Festiwalu FUN & CLASSIC, kiedy towarzyszyli Zbigniewowi Zamachowskiemu i Wojciechowi Malajkatowi.

Czterej mistrzowie smyczków znani są z doskonałego poczucia humoru. Łączenie świetnych umiejętności technicznych z dobrą zabawą, to jest właśnie istota ich występów. Przed laty Waldemar Malicki w jednym z wywiadów w Dzienniku Polskim powiedział: - Żeby sobie żartować na odpowiednim poziomie z muzyki poważnej, trzeba samemu być znakomitym muzykiem i dopiero wtedy można zadowolić najbardziej wybrednych widzów.

Grupa MoCarta jak najbardziej spełnia to kryterium. Widz nawet nie wie kiedy, miło i wesoło spędza długi czas. Na scenie ciągle coś się dzieje, płynie muzyka, śpiew, są żarty, skecze i gagi muzyczne. Jest radosny śmiech i podziw dla kunsztu kwartetu. W pewnym momencie z ekranu popłynęła piosenka w wykonaniu Zbigniewa Wodeckiego „Tylko ty”, a później w hołdzie Przyjacielowi muzycy zagrali i zaśpiewali kompilację „Pszczółki Mai” i „Chałupy welcome to”. Sądeczanie mieli okazję, także dzięki filmowemu nagraniu, usłyszeć zabawny utwór w wykonaniu „MoCarciątek”, czyli latorośli bohaterów wieczoru. W finale mieliśmy owacyjne oklaski, kosz z kwiatami i w rewanżu – bisy, cztery „Wiersze rozpędzające” Artura Andrusa.

W sumie - piękny koncert, pełen dobrego humoru, którego nam w tym pandemicznym czasie tak brakuje. Cóż więcej chcieć? Może tylko jednego, żebyśmy nadal mogli zapraszać do nas publiczność, do kina, na różne wydarzenia, bo jednak seanse i koncerty transmitowane online, to trochę tak, jak smakowanie słodyczy przez… szybę.

tekst: Piotr Gryźlak, MCK SOKÓŁ