Astor Piazzolla na gitarę i jedenaście smyczków

Znakomity polski gitarzysta Krzysztof Meisinger w towarzystwie muzyków orkiestry Sinfonia Varsovia wystąpił w trzecim koncercie XVIII Festiwalu Wirtuozerii i Żartu Muzycznego Fun and Classic. W niedzielny wieczór (23 lutego) w sali im Lucjana Lipińskiego MCK SOKÓŁ artyści zaprezentowali m.in. szereg utworów Astora Piazzolli.

Ten kompozytor jest bardzo popularny na całym świecie. Jego dzieła wykonywane są przez solistów, ale też duże składy orkiestrowe. Jednym z wielbicieli jego muzyki jest Waldemar Malicki, dyrektor artystyczny Festiwalu Fun and Clasicc, który bardzo często do swoich recitali wplata Piazzollę. Tanga Astora chętnie gra na akordeonie m.in. Marcin Wyrostek. Także słynne krakowskie Motion Trio ma w swoim repertuarze melodie napisane przez Argentyńczyka.

Krzysztof Meisinger – gitarzysta klasyczny, znany i ceniony w Polsce, ale też w wielu krajach świata, kilka lat temu wspólnie z orkiestrą Sinfonia Varsovia nagrał płytę zatytułowaną „Astor”. Można ją było nabyć podczas naszego koncertu.

Do dziś pamiętam moment, kiedy zetknąłem się po raz pierwszy z muzyką Astora Piazzolli. Ta muzyka mnie absolutnie porwała, bo miała w sobie coś niesamowitego, jak nowoczesność zakorzenioną w tradycji, miała w sobie te emocje, których w muzyce szukałem i stała mi się ona na tyle bliska, że charakter tej muzyki, ale również charakter kompozytora, mną zawładnął i do dziś tą drogą podążam. Astor Piazzolla i jego muzyka mają w sobie coś fascynującego. Pomimo tylu lat obcowania z tą muzyka, cały czas coś nowego w niej odkrywam i cały czas ona mnie inspiruje (…). Utwory, które wykonaliśmy w pierwszej części koncertu to moje aranżacje, natomiast utwory Piazzolli, które graliśmy w drugiej części koncertu, zostały opracowane przez Bernarda Chmielarza.
Bernard Chmielarz jest moim wieloletnim przyjacielem. Był jedną z tych osób, które już na samym początku we mnie uwierzyły i bardzo pomogły mi w rozwoju. Otrzymałem od niego olbrzymią pomoc – powiedział Krzysztof Meisinger w rozmowie z Zofią Stopińską, przeprowadzonej po koncercie w Mielcu w 28 sierpnia 2019 r. podczas 22. Mieleckiego Festiwalu Muzycznego. Wywiad został opublikowany w portalu www.klasyka-podkarpacie.pl. Bernarda Chmielarza sądeczanie doskonale znają, jako dyrygenta Filharmonii Dowcipu i przyjaciela Waldemara Malickiego.

- Kiedy zadzwonił do mnie Waldemar Malicki, z pytaniem, czy zgodziłbym się wspólnie z moimi przyjaciółmi z orkiestry Sinfonia Varsovia przyjechać do Nowego Sącza na Festiwal Wirtuozerii i Żartu Muzycznego Fun and Classic, zapytałem go, słuchaj, do której kategorii ty chcesz mnie zakwalifikować, do żartu czy do wirtuozerii? On nie za bardzo wiedział i ja też do końca do dziś nie wiem. Ale jest nam niezmiernie miło, że możemy dla Państwa zagrać. Bardzo lubię ten program, który nazywa się „Astor” i jest dedykowany głównie muzyce Astora Piazzolli. Pierwsza część naszego koncertu to są drogi do Piazzolli, jego inspiracje, źródła, ale również ukazanie gitary jako instrumentu koncertowego. Przywitaliśmy Państwa utworem, który Piazzolla uważał za… najgorsze tango świata – La Cumparsita. Najgorsze nie ze względów muzycznych , ale raczej narodowościowych. Ten utwór napisał Urugwajczyk Gerardo Matos Rodriguez i ludzie w Argentynie nie mogą się do dzisiaj z tym pogodzić, że jedno z najsłynniejszych tang nie jest ich autorstwa – powiedział Krzysztof Meisinger na początku trwającego ponad dwie godziny koncertu.

Podczas pierwszej części tego wieczoru usłyszeliśmy kolejno następujące kompozycje: Gerardo Matos Rodriguez – La Cumparsita; Carlos Gardel – El dia que me quieras; Enio Morricone – Cinema Paradiso Suite; Carlo Domeniconi – Koyunbaba, Isaac Albenitz – Asturias. Drugą - wypełniła suita pięciu kompozycji Astora Piazzolli: Bandoneon, Milonga del Angel, Libertango, Soledad i Concierto para Quintetto.

Muzycy porwali swoją wirtuozerią publiczność. Główny nacisk został tym razem położony na „classic”, „fun” znalazł się na drugim, a może nawet na trzecim planie. Krzysztof Meisinger grał, dyrygował orkiestrą, opowiadał anegdoty m.in. o Isaacu Albenitzu, Ignacym Janie Paderewskim i Piazzolli. Jego cudowne gitarowe solówki, poparte doskonałą grą pozostałych muzyków, bardzo się podobały sądeckim melomanom.

Przed laty w MCK SOKÓŁ kilkakrotnie występował wokalny zespół Affabre Concinui (w wolnym tłumaczeniu z łaciny – idealnie współbrzmiąc). Myślę, że to samo można powiedzieć o wirtuozie gitary i jedenaściorgu mistrzów gry na instrumentach smyczkowych. Idealnie współbrzmieli, porywająco grając bardzo trudne wykonawczo dzieła, o skomplikowanej linii melodycznej, w ciekawych aranżacjach. Sądeczanie zgotowali artystom owację na stojąco. Ci podziękowali dwoma bisami, utworami – oczywiście – Astora Piazzolli.